Witajcie.
Musze przyznac, ze nigdy nie prowadzilam bloga i mysl o tym niespecjalnie mnie kusila. Po prostu nie odczuwalam potrzeby dzielenia sie swoimi przemysleniami i zyciem. Az to dzisiaj...
Glownym celem tego miejsca jest motywacja w odchudzaniu, mam nadzieje, ze chec podzielenia sie wynikami diety i cwiczen bedzie motywowala mnie do dalszej walki. Moze i was uda mi sie zmotywowac :)
Nigdy nie bylam osoba szczupla (no moze poza dziecinstwem), na studiach udalo mi sie calkiem niezle schudnac (w porownaniu do wczesniejszej wagi), niestety po ciazy przytylam i nie udaje mi sie zrzucic zbednych kilogramow. To nie jest tak, ze one maja szanse zniknac, bo nauczylam sie podjadac i ogolnie wiecej jesc wieczorami. W czasie studiow nigdy nie mialam na to czasu i unikalam jedzenia jakiejkolwiek kolacji. Kiedy odkrylam, ze moja waga doszla do 90 kg postanowilam wziac sie w garsc i cos z tym zrobic. Niebawem, bo juz w sierpniu, wybieram sie na slub i bede swiadkowa. Nie mam zamiaru wygladac jak maly baleron.
Tyle o motywacji...
Moj plan jest dosyc szalony, ale tylko to mi pozostaje. Probowala juz w zyciu wielu racjonalnych diet, ale ze wzgledu na wolne efekty szybko sie zniechecalam. Dlatego uznalam, ze czas na irracjonalna i zarazem szybka, drastyczna diete. Moze jesli zobacze roznice w krotszym czasie bede miala wieksza motywacje do dalszego katowania. Pomysl padl na allevo, jest to niemozliwie malo kaloryczna dieta, ktora rzekomo ma dostarczyc wszystkich niezbednych skladnikow. Okaze sie w praniu, obawiam sie ciaglego glodu, ale moze nie bedzie az tak strasznie. Przez pierwsze dwa tygodnie bede pila tylko te koktajle, zupki i dziwne, gumowate batoniki- 5 posilkow dziennie, kazdy troche ponad 100 kcal. Dodatkowo do pracy dojezdzam na rowerze. Nie planuje cwiczen w pierwszych dwoch tygodniach, bo je odradzaja w poczatkowej fazie.
Jesli przebrne przez ten czas zmienie 2 posilki z allevo na jakies lekkostrawne, malo kaloryczne dania. Po tym czasie zobaczymy czy nadal bede chciala pic koktajle, czy przyjdzie czas na racjonalne malokaloryczne zywienie. Po drugim tygodniu mam zamiar cwiczyc codziennie przynajmniej 30 min. Moze jakas Chodakowska, zobaczymy.
To tyle o moim planie. Najciezsze bedzie oduczenie sie podjadania, bo tu dziecko cos zostawi i czlowiekowi szkoda wyrzucic, tu znow brak czasu, bo trzeba jeszcze malucha wyszykowac. Koniec z tym!
Waga na dzis 91 kg, talia 86 cm (jest to moj rekord zyciowy, maksymalnie w talii mialam 81 cm, jestem tym zalamana).
Cel 75 kg, a najlepiej 63 kg.
Trzymajcie kciuki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz